|
|
||
|
Tymczasem we Lwowie przy Placu Akademickim...
Etiuda filmowa "Kawiarnia Szkocka"
Fragment artykułu Beaty Maciejewskiej z Gazety Wyborczej zatytułowanego Kopernik matematyki: Letni wieczór 1916 r. Znakomity matematyk Hugo Steinhaus spaceruje po krakowskich Plantach i nagle słyszy dobiegające z ławki słowa... miara Lebesgue'a. Twierdzenie Lebesgue'a rozumieją wtajemniczeni, więc zaintrygowany Steinhaus podchodzi do dyskutujących młodzieńców. I - jak potem będzie głosił wszem i wobec - dokonuje największego matematycznego odkrycia w życiu. Odkrycia Stefana Banacha. Banach stał się dla matematyki tym, kim Mikołaj Kopernik dla astronomii, a Maria Skłodowska-Curie dla fizyki i chemii. Jego praca doktorska "O operacjach na zbiorach abstrakcyjnych i ich zastosowaniach do równań całkowych" ogłoszona drukiem w 1922 r. stała się światową sensacją, a późniejsza o siedem lat "Teoria operacji liniowych" uchodzi za fundament analizy funkcjonalnej, ważnego działu analizy matematycznej. Fragment Opowieści o genialnych matematykach, ścierce i gęsi z Polskiego Radia "Trójka": Banach obronił doktorat, choć nie skończył studiów, Steinhaus był purystą językowym, a Ulam został współtwórcą pierwszej bomby atomowej. Ich losy i kariery naukowe opisał Mariusz Urbanek w książce zatytułowanej "Genialni. Lwowska szkoła matematyczna". W rozmowie z Michałem Nogasiem autor publikacji przytacza fakty i zabawne anegdoty z życia uczonych. Mówi o zagadkach, za rozwiązanie których nagradzali się kawami, piwami czy… żywą gęsią. Opowiada też o niepospolitym stylu pracy i zapisywaniu dowodów matematycznych na blacie kawiarnianego stolika. - W związku z tym, że tak pracowali, mnóstwo dorobku lwowskiej szkoły matematycznej zginęło pod ścierką pań sprzątających kawiarnię - mówi Urbanek. Fragment artykułu Beaty Maciejewskiej z Gazety Wyborczej zatytułowanego Genialni z kawiarni Szkocka: Kto ty jesteś? Stefan Banach był nieślubnym synem niepiśmiennej góralki i rekruta ck armii, wychowała go praczka z Krakowa. Za kołnierz nie wylewał, matematyczne problemy rozwiązywał w dworcowym barze, w karnawale na wykłady przychodził prosto z balu. Profesorem został w 1922 roku, mając ledwo trzydziestkę, ale profesorskiego trybu życia nie prowadził. Wiecznie tonął w długach, w zębach trzymał ciągle zapalonego papierosa, potrafił wyjść na ulicę w koszuli z krótkim rękawem, wywołując skandal. Hugo Steinhaus z krawatem się nie rozstawał, w PRL w rubryce pochodzenie wpisywał "arystokracja plus burżuazja", studiował w Getyndze, najważniejszym ośrodku matematycznym Europy, na tych, którzy pili, patrzył kosym okiem. W rachunkach był więcej niż skrupulatny, purysta językowy - doktorantowi, który przedstawiając się, wymienił nazwisko przed imieniem, gotów był złamać karierę. Stanisław Mazur, potomek statecznego właściciela cukierni, wierzył, że komunizm to najlepszy na świecie ustrój, ale nie chciał korzystać z przywilejów, które mu oferował. Szybko się nudził i nie znosił przygotowywania swoich odkryć do druku. Andrzej Turowicz miał do końca życia żal, że przez Mazura stracili autorstwo stwierdzenia, które uchodzi za jedno z najważniejszych w XX wieku, znane jako stwierdzenie Marshalla Stone'a o reprezentacji algebr Boole'a. Bogdan Miś, uczeń Mazura, twierdził, że "zaszczyty mu wisiały", wystarczyła przyjemność obcowania z matematyką. Z prostymi rachunkami podczas zakupów w kiosku Ruchu sobie nie radził.
|
Więcej o szkole: Piękne umysły. Lwowska szkoła matematyczna. Osiągnięcia i znaczenie lwowskiej szkoły matematycznej
Mariusz Urbanek - Genialni. Lwowska szkoła matematyczna, Wydawnictwo Iskry
Roman Duda - Lwowska szkoła matematyczna, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego
|
|
|
© Copyright - I LO w Krasnymstawie |
||