Wolę Roztocze

Minęły cztery dni naszego pobytu w murach nowej szkoły. Dni w których staraliśmy się wzajemnie poznać. Poznać i jak najszybciej stać się grupą przyjaciół tworzacych jedną paczkę, która w języku szkolnej nomenklatury nazywana jest: klasą. Jednak przyjaźnie nie rodzą się ot tak sobie, na zamówienie. Czasami trwa to bardzo długo. Na tak długie dogrywanie się nie mamy jednak czasu. Wiadomo, że o wiele szybciej pojawiaja się w trakcie wspólnych spotkań, przeżyć i doświadczeń. Dlatego piątkowe przedpołudnie (5.09.2014) pierwszego tygodnia szkoły, klasa I "a" postanowiła spędzić inaczej. Decyzyjny palec wskazał na mapie niedaleką krainę zwaną Roztoczem, a dokładnie okolice miasteczka Zwierzyniec.

Wczesnym rankiem autokar zabrał spod szkoły grupę podsypiającej jeszcze młodzieży. Po ponad godzinnej podróży powitał nas skąpany wrześniowym słońcem cel naszej wyprawy. Nozdrza uczestników wycieczki wypełnił żywiczny zapach sosnowych lasów, a ich wzrok wyłowił z letniej palety barw, niespotykaną intensywność, mnogość i wszechobecność wszelkich odcieni koloru zieleni. Atrakcją dnia był dwugodzinny spływ kajakowy po Wieprzu, który na Roztoczu w niczym nie przypomina tego, który oglądamy w Krasnymstawie i okolicach. Roztoczański Wieprz jest rzeką płytką, kilkunastometrowej szerokości, płynącą meandrujacym korytem o niskich brzegach. To pozwala na podziwianie całego bogactwa otaczającej go przyrody. Przybrzeżne zarośla i drzewa niemal wchodzą do rzeki, tworząc z nią jedną, niczym nie rozdzieloną całość. Mieszane załogi dwuosobowych kajaków odbiły od przystani w miejscowości Obrocz. Pierwsze metry nie były łatwe. Wiosła trącały się nieśmiało, a nawet zaczepiały o siebie, wybijając zalogi z rytmu. Ale chyba nie było to wynikiem przypadku, czy braku umiejętności. W końcu przecież wszystkim chodziło o to samo. W umysłach uczestników stale pulsowały te same, wyznaczone wcześniej, wspólnie cele: kontakt. integracja, przyjaźń. W połowie trasy załogi przybiły do przystani, gdzie przygotowane było ognisko i coś dla podniebienia. Tu w prawdziwej krasie objawiło się matczyne poczucie obowiązku i odpowiedzialności naszej wychowawczyni. - Tutaj, tu przybijamy! - Gdzie też płyniesz? - Tylko ostrożnie! - Co robisz? - Uważaj, bo cię nurt zniesie! - Nareszcie wszyscy. Westchnienie ulgi zakończyło ten solowy wystep.. Po odpoczynku załogi ruszyły ku rzece. To już nie była amatorszczyzna. Sprawne, zgrane ruchy wioseł sprawiły, że po niespełna czterdziestu minutach wszyscy dopłynęli do końcowej przystani nazywanej przez miejscowych: Bagnem. Jeszcze tylko powrót autokarem do Krasnegostawu w zgranej (nie zaspanej jak rano) grupie przyjaciół. To już wszystko. A tak już całkiem na marginesie, to chyba będzie dobrze. Przynajmniej tak się zanosi i nic nie wskazuje na to, by czekające nas trzy lata pobytu w murach tej szacownej uczelni miały pachnąć nudą.

Klasa I "a" serdecznie dziękuje za organizację i opiekę w/w przygody następującym nauczycielom: Panu Mirosławowi Patejukowi, wychowawczyni Pani Teresie Atras, Pani Tamarze Koterwas i Pani Iwonie Malessa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



© 2007 stunicholls.com

I Liceum Ogólnokształcące im. Władysława Jagiełły w Krasnymstawie, ul. Piłsudskiego 50, 22-300 Krasnystaw
email: pierwszeliceumkrasnystaw@interia.pl tel. (sekretariat): 082 576 21 46 fax: 082 576 00 61                                                                    J&S Studio