Sąd nad Poniatowskim

8. marca 1796 roku miała miejsce rozprawa ekskróla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który abdykował rok wcześniej. Na salę sądową przybyły rzesze jego ponentów, jak i zwolenników. Sędzia bacznie sprawowała władzę nad zebranym tłumem. Królowi zostały postawione zarzuty, jakoby działał na szkodę kraju, opóźniał reformy oraz świadomie doprowadził do III rozbioru państwa polskiego.

Na początku rozprawy powołany został na świadka Stanisław Konarski, patriarcha polskich pijarów, założyciel Collegium Nobilium. Od razu wiadomo było, że Konarski jest zwolennikiem króla. Pod niebiosa wychwalał założoną przez niego szkołę rycerską, czasopismo „Monitor”, wprowadzane reformy oraz obiady czwartkowe, na których spotykali się wybitni twórcy kultury polskiej. Obrońca króla zadał pierwsze pytanie dotyczące obiadów czwartkowych. Zapytał o opinię Konarskiego, czy nie były one miejscem spisku przeciwko narodowi polskiemu. Ten zaprzeczył jednak, umacniając swoje pozytywne zdanie, argumentując swoje słowa tym, że spotkania czwartkowe przyczyniały się wyłącznie do rozwoju kultury i literatury polskiej.

Jako drugi powołany został na świadka Tadeusz Kościuszko, honorowy generał Polski. Potwierdził on strach króla w stosunku do Prus oraz słabość Carycy rosyjskiej, Katarzyny II, do osoby władcy.

Ostatni powołany został świadek Hugo Kołłątaj, polityk, publicysta, biskup, satyryk oraz podkanclerz koronny. Dowiedzieliśmy się wtedy, że król pozwolił na wpływy obcych państw w politykę Polski przy I rozbiorze, ale jednocześnie ograniczył władzę magnaterii.

Sprawę odroczono do dnia kolejnego.

Na kolejnej rozprawie pierwszym świadkiem był Hugo Kołłątaj. Zgodził się on, że reformy kultury wprowadzone przez Poniatowskiego miały pozytywny wpływ na rozwój naszego kraju. Popierał także taką postać spotkań literatów, jak obiady czwartkowe. Zanegował tezę, jakoby spiskowano tam, chociaż sam nie mógł mieć takiej pewności, gdyż nie brał w nich udziału. Spytany o słuszność tak dużego nacisku na oświatę pociągającego za sobą wielkie wydatki, odpowiedział, że jest to ważne, gdyż dzięki temu naród jest światły. Na sugestię o ewentualnym buncie ze strony gminu, zareagował stwierdzeniem: „Mądry naród podejmuje mądre decyzje”.

Oskarżyciel zarzucał królowi uległość wdziękom carycy i tym samym przychylność państwu rosyjskiemu, działając przez to na szkodę Polski. Od strony oskarżającej padły gorszące słowa: „Chciałbym teraz podejść i splunąć w twarz królowi”. Prokuratorzy zaserwowali nam bardzo długi wykład na temat niemoralności króla i szkodliwości jego działań. Poniatowski obronił się słowami: „W momencie obejmowania tronu przeze mnie, sytuacja w kraju już była trudna”. Zanegował też rzekomy romans, twierdząc, iż z Carycą łączyła ich tylko przyjaźń. Oskarżyciel powołał się na Traktat o Wieczystej Przyjaźni, z oburzeniem mówiąc: „Był to traktat wieczystej przyjaźni… ale króla z Katarzyną, a nie naszych państw!”. Na co władca zripostował, że chciał zyskać niepodległość Polski w zamian za n i e k t ó r e uległości państwu rosyjskiemu, a nie, jak zarzucał to oskarżyciel, Carycy. Dodał też: „Wszystkie działania miały na celu pomoc w odzyskaniu niepodległości Polski.” Zbulwersowany oskarżyciel zaatakował władcę słowami: „Proszę nie kłamać, to nic nie pomoże”. Stwierdził również, że król dla ojczyzny powinien się zachowywać, jak troskliwy ojciec dla dziecka, zarzucając tym samym, że August Poniatowski w tej roli się nie sprawdził.

Po interwencji sędziego i częściowym uspokojeniu się stron, na świadka po raz drugi powołano Tadeusza Kościuszkę. Przyznał on, że „działania króla przyczyniły się do zwiększenia armii, a jego czyny dotyczące reform konstytucji były słuszne”, jednak wydawać się mogło, że miał żal do króla, że ten nie pomagał mu podczas bitew. Obrońca zareagował słowami: „król docenił wasze starania oraz odwagę”. Chodziło tu oczywiście o order Virtuti Militari, jakim uhonorowano generała. Król dodał także, że Kościuszko jest odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku. Natychmiast padły wzburzone słowa oskarżonego: „Trzymajcie mnie, bo nie wytrzymam!”. Ignorując wtrącenie ze strony oskarżającej, świadek odpowiedział obrońcy: „Docenić, to każdy potrafi, a wspomóc już niekoniecznie”. Chociaż wcześniej przyznał, że order nosi zawsze przy sobie.

Sąd udzielił głosu oskarżycielom. Prokurator wychwalał czyny Kościuszki, jego odwagę, honor i waleczność, tym samym krytykując postępowania – czy też raczej brak jakichkolwiek działań – ze strony króla. Podczas, gdy generał walczył o ojczyznę, władca „w Warszawie wydawał uniwersał przeciw powstaniu”.

Ponownie powołano do zeznań oskarżonego. Sąd zwrócił się do niego: „Mimo twoich dobrych chęci, państwo zostało doprowadzone do ruiny”. Poniatowski ze skruchą odpowiedział: „Może moja polityka była za mało stanowcza…”. Wtem oskarżyciel wtrącił: „Król mówił, że bronił ojczyzny. Jak mógł tak powiedzieć?!”. Udzielono mu głosu, więc dodał również: „W 1792 władca nie umiał zachować godności państwa i przystąpił do Konfederacji Targowickiej”, oskarżając tym samym Poniatowskiego o przyzwolenie obcym państwom na wpływy w Polsce. Król bronił się słowami: „Kiedy nie mam poparcia w kraju, szukam go za granicą”. W głosie władcy słychać było skruchę. Jego obrońca zaś powiedział: „Każdy w swoim życiu popełnia błędy, ale błędy króla naprawiła Konstytucja 3 Maja”. Wspomniał też o pozytywnym skutku - zniesienie liberum veto. Po tych słowach Sąd nakazał przejście do mów końcowych.

Oskarżyciele zaakcentowali to, iż władca był winny wszystkich złych rzeczy, jakie miały miejsce w naszej ojczyźnie. Ukazał go jako postrach wszystkich wojowników oraz żywy przykład tchórzostwa osoby, która nie może znaleźć sposobu na zarządzanie państwem. Słowami: „Nasz władca jest winny zbrodniom straszliwym”, zakończył swoją mowę, wnosząc o karę śmierci przez ścięcie.

Obrońca z kolei domagał się uniewinnienia króla oraz przeprosin jego osoby. Argumentując swoją pozycję powoływał się na takie fakty, jak ograniczenie władzy króla przez szlachtę i duchowieństwo, w tym zrywanie przez nich sejmików; utworzenie Komisji Edukacji Narodowej, poparcie króla dla rozwoju gospodarczego i kulturalnego kraju, m.in. powstanie banku, poczty, a także jego wyrozumiałość i łatwość w zapominaniu urazów. Adwokat króla uznał, że władca też ma prawo
do popełniania błędów. Na koniec powiedział: „Był to wspaniały władca, będę się chlubił tym, że mogłem bronić tak zacnego człowieka”. Następnie sędzia zarządził przerwę w celu przeprowadzenia narady.

Po przerwie swoje zdanie wygłosiła Ława Przysięgłych. Przyznali oni, że król jest winny, ale nie zgodzili się z tym, że zasługuje na karę śmierci. Zaproponowali lżejszy wyrok – życie w niewoli na dworze zaborcy. Ostatecznym wyrokiem sądu było poparcie Ławy Przysięgłych. Dodał jednak, że nie można zapominać o jego zasługach względem państwa.

Jak widać, rozprawa przebiegała niezwykle burzliwie. Po wydaniu wyroku na myśl nasuwa się refleksja. Król jest teraz w niewoli… Kto więc podniesie państwo, które zniknęło z map Europy?...

© 2007 stunicholls.com

I Liceum Ogólnokształcące im. Władysława Jagiełły w Krasnymstawie, ul. Piłsudskiego 50, 22-300 Krasnystaw
email: pierwszeliceumkrasnystaw@interia.pl tel. (sekretariat): 082 576 21 46 fax: 082 576 00 61                                                                    J&S Studio